Od Ayoko - Quest nr 4

 Obudziłam się tak jak zawsze o wczesnej porze, nie mając co robić wyszłam z jaskini, może pójdę na polowanie czy coś. Wyszłam i już miałam zacząć kierować się do lasu, kiedy podeszła do mnie Alfa.
-Ayoko, mogę cię o coś poprosić?-zapytała
Czego ona chce? Ok, i tak nie mam nic ciekawszego do roboty.
-Tak, co co chodzi?-odpowiedziałam
-Naszej medyczka potrzebuje pewnych ziół które rosną tylko w górach, chciałam się zapytać, czy mogłabyś się po nie wybrać?
Zastanowiłam się przez chwilę, podróż w góry może zająć kilka dni.Dobra...Zrobię to.
-Dobrze-zgodziłam się, i w tej samej chwili zaczęłam się zastanawiać czy nie będę żałować tej decyzji,ale i tak nie miałam już wyjścia, zgodziłam się.
Alfa udzieliła mi instrukcji jak wyglądają rośliny, i tak najpierw udałam się na to polowanie, a gdy tak jadłam swoją zdobycz, uznałam, że wyruszę jutro.W końcu nikt nie powiedział że muszę iść dzisiaj.Po całym dniu pełnym rozmyślań czy dobrze zrobiłam zgadzając się na tę wyprawę poszłam spać, aby być wypoczętym na jutro. Nie musiałam się pakować, bo i tak nie posiadam żadnych broni ani czegoś w tym stylu.Wystarczają mi moje kły i pazury.Następnego ranka po tym, jak znów coś zjadłam udałam się na poszukiwanie tej zielenizny dla medyczki. Szłam po górach rozglądając się za ziołami. Po czterech godzinach miałam już trochę dość,aż tak ciężko znaleźć jakieś zielsko?Ciągle się za nim rozglądając, zauważyłam że słońce zachodzi. Już? Ok, najwidoczniej moja wyprawa się przedłuży. Zaczęłam szukać jakiegoś schronienia,na szczęście znalazłam jakąś pustą jaskinię i poszłam spać.
Kolejnego dnia, zjadłam jakiegoś zająca na śniadanie i marszem ruszyłam dalej. Okropnie się nudziłam, piękne widoki nie wystarczały mi za rozrywkę. Idąc z opuszczoną głową i nucąc jakąś piosenkę usłyszałam warknięcie. Pewnie jakiś wilk, pogadam z nim i po sprawie. Nie miałam racji, podniosłam łeb a moim oczom ukazał się wyklęty.Wystraszyłam się jak głupia, lecz po chwili się opanowałam. Stanęłam gotowa do ataku, gdy bestia rzuciła się na mnie, walczyłam na śmierć i życie. Wilk, choć nie wiem czy mogę wilkiem to nazwać, gryzł mnie próbując sięgnąć szyi, a ja robiłam wszystko żeby go zrzucić, nawet nie musiałabym go zabijać, wystarczyłoby mi ogłuszyć potwora i zwiać.Po chwili to ja byłam na górze, ale nie na długo, gdyż wyklęty mnie zrzucił.Uderzyłam o jakiś kamień i zemdlałam, mając nadzieję, że mnie nie zabije.
Obudziłam się w jaskini medyczki.Jestem w Domen Glace, na szczęście,tylko kto mnie uratował? Mniejsza, ważne, że żyję. Chciałam odezwać się do medyczki by zapytać, co się stało, ale zwymiotowałam krwią.Wystraszyłam się, a medyczka wytłumaczyła mi, że zostałam pogryziona przez wyklętego. Nie...Wszystko, tylko nie to...Wadera powiedziała mi, że muszę zostać to na kilka dni, a ona postara się zrobić wszystko, żebym nie stała się jednym z tych potworów.Czułam się okropnie, bałam się, że będę wyklętym, to musi być okropne. Przez resztę dnia, leżałam nudzą się, i od czasu do czasu dostając jakieś leki.Po kilku dniach, medyczka powiedziała, że udało jej się mnie wyleczyć, i i nie zamienię się w wyklętego.Chciałam skakać z radości, wróciłam do domu, a w głowie miałam tylko jedną myśl. ,,Jakie ja miałam szczęście".

KONIEC

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WioskaSzablonów | x.